Konkurencyjność polskich portów kontenerowych

26 października 2011

Polscy konsumenci mogliby oszczędzić sporo pieniędzy, a polski rząd zarobić miliony złotych z dodatkowych opłat celnych za import, gdyby ogrom ładunków z Dalekiego Wschodu skierowany został do portów polskich, a nie jak dotychczas do portów niemieckich czy krajów Beneluxu, twierdzi Boris Wenzel, Dyrektor Zarządzający terminala głębokowodnego DCT Gdańsk.

Przerzucenie tych ładunków do Gdańska umożliwiłoby stworzenie tysięcy miejsc pracy w Trójmieście i pozwoliło na redukcję emisji dwutlenku węgla, związaną z przewozem do Polski drogą lądową za pomocą ciężarówek i kolei kontenerów z portów w Rotterdamie lub Hamburgu, uważa Boris Wenzel.

– Hamburg i Rotterdam wykorzystały okazję, by stać się największymi bramami prowadzącymi do Polski, a stało się to przy wykorzystaniu polskiego dynamicznego wzrostu gospodarczego kilku minionych dekad – mowi Boris Wenzel. – Nadszedł czas, by zredukować zależność Polski od portów zagranicznych oraz wraz z rozwojem hubu portowego w Gdańsku zmienić kierunki rozwoju na wschodni i południowy.

Od czasu rozpoczęcia działalności operacyjnej 3 lata temu, DCT Gdańsk rozwinął się do największego w Polsce portu kontenerowego, zdolnego przyjmować największe statki świata o pojemności 15 500 kontenerów. Ich czas podróży drogą morską z Chin czy Korei, skąd pochodzi zdecydowana część towarów importowanych do Polski, wynosi zaledwie 36 dni.

Polskie porty, zdaniem Wenzla, powinny zastąpić porty niemieckie i stać się głównymi bramami prowadzącymi nie tylko do Polski, ale do wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak Ukraina czy Rosja.

Dane Ocean Shipping Consultants Ltd. pokazują, że transport kontenera z Szanghaju przez Gdańsk do Warszawy kosztuje około 28% mniej niż przez Rotterdam, a około 20% mniej niż przez Hamburg.

– Polscy konsumenci płacą dziś więcej za importowane towary niż powinni, a polskie towary eksportowe są obecnie mniej konkurencyjne ze względu na ich wysokie koszty transportu do zachodnich hub portów – dodaje Boris Wenzel. – To niemądre szczególnie teraz, gdy Polska ma własny hub portowy w Gdańsku.

Transport za pośrednictwem innych portów unijnych oznacza także, że Polska traci opłaty celne warte miliony złotych, które mogłyby pomóc w redukcji dziury budżetowej. Zgodnie z unijnymi przepisami, cło płacone jest w pierwszym kraju Zjednoczonej Europy, do którego trafia towar. Dalszy rozwój DCT Gdańsk może się także przyczynić do stworzenia do 2020 r. nawet 10 000 nowych miejsc pracy w regionie.

By docenić pełen potencjał polskich portów kontenerowych, rząd powinien współpracować z przedstawicielami branży, by jak najszybciej rozpoznać i zredukować bariery biurokratyczne, finansowe i infrastrukturalne, z powodu których zagraniczne porty są wciąż bardziej atrakcyjne dla polskich przedsiębiorców, zarówno importerów, jak eksporterów, podsumowuje Boris Wenzel. Głównym zadaniem powinien być rozwój infrastruktury, która skutecznie połączyłaby polskie porty z południem i wschodem kraju, zamiast wzmacniać połączenie na linii Zachód-Wschód, sprowadzające Polskę do roli korytarza dla portów zachodnich, pozwalającego na transport towarów drogą lądową dalej na wschód.